mój prywatny świat
07
01

Aż się nie chce myśleć, że to już dzisiaj trzeba iść do pracy :) …ale jakoś damy radę…noga jeszcze w nie najlepszej formie… ale nie mogę się poddać, bo tyle fajnych wyjść mi się szykuje :) , a najfajniejsze wyjście to będzie z Sebastianem na Jego imprezę :) z ludźmi z pracy…hehehe a najlepsze to będzie wstać do pracy na 5:00 rano po tej imprezie :) , ale damy radę :D . Jest strasznie duszno, parno na dworze…. hehehehe lato :)
Miłego dnia Wszystkim życzę :)



06
29

Najlepsze życzonka dla naszego Piotra z Węgrowa i Lubania :) taa… może mi Siostra da nr tel do Piotra to zadzwonię osobiście :P
Hmm…rajd rowerowy… pogoda i ducha, i na zewnątrz aż taka zła nie była :) , nie padało…tylko jak jechałam na dworzec to zmokłam… start był o 7:40 – pociąg do Laskowic Pomorskich, później rowerkami do Świecia na zamek, Chełmno – miasto zakochanych, później nocleg nad jeziorem pod Grudziądzem – tak minął czwartek. W piątek długa trasa i pod górki . Dojechaliśmy w piątek na nocleg do Gniewu , a po drodze zwiedzanie zamku w Kwidzynie z przewodnikiem, przeprawa promowa w Korzeniowie. Szybkie przebieranie i koncert SDM na dziedzińcu zamku w Gniewie o godzinie 20:00 :) i tak koncercik do około 23:00 :) . REWELACJA :) . Najgorsze, że tego piątkowego dnia to dużo pod górki było i w sandałach jechałam i chciałam dorównać chłopakom i przeforsowałam ścięgno… W sobotę rano ból prawej nogi i problemy w jeździe, naciskałam lewą nogą, a pod górki pomagali mi podjechać : Wojtek i Paweł :) , jakoś dojechałam do Malborka, jechaliśmy przez Białą Górę i Sztum :) , niedawno tam byłam z Moniką :) w Jej rodzinnym mieście :) . Myślałam tego dnia intensywnie o Niej :) …to w Sztumie Krzychu – organizator pojechał na poszukiwanie maści dla mnie – tak się troszczył o wszystkich w trakcie rajdu, a jechał z Rodzinką….naprawdę dobry człowiek.Dziękuję :) W Malborku pyszna obiadokolacja i zostałam zawieziona na 22:00 na rynek w Malborku na pokaz świetlno- muzyczno-wodny fontanny w Malborku….ale ta fontanna w Toruniu robi większe wrażenie :) . W niedzielę był powrót z Malborka do Gdańsk przez Sobieszewo, ale niestety ja już nie brałam udziału, około 10:00 Mój Motyl przyjechała po mnie i moje graty, i rower do Malborka, nie dałabym rady dojechać z bolącą nogą… spędziliśmy niedzielę z Łukaszem, ale jak: najpierw obejrzeliśmy film “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, później zjedliśmy jajecznicę zrobioną przez Sebastiana ;) , później na grilla do Agnieszki i Mateusza na chwilkę , co prawda …ale byliśmy …Kinga dostała zaległy prezencik urodzinowy :) . Później do Cioci na ciacho, gdzie Sebastian poznał Ciocię , Wujka i Magdę – moją Bratową , a później we trójkę poszliśmy na Mszę Świętą na Mickiewicza na 19:00 i tak minęła niedziela…mówię Wam….tak dużo się dzieje :) . Dziękuję , szczególnie Sebastianowi za troskę…tak przejął się moją nogą .
A organizacja rajdu bardzo, bardzo mi się podobała …poznałam fajne małżeństwo Iwonę i Mariusza z dziećmi, miło było spędzić czas i poznać bliżej Pawła- Dogiego :P , Wojtka – Rokiego, hehehe Tomka – Rybola :P i Anię (ale tych to już znamy, ale praktycznie cały czas się poznaje :) ) . Wielkie dzięki dla Krzysia organizatora, dla Mariusza za zawiezienie na pokaz fontanny :) … brakowało mi Sebastiana na wyjeździe :P hehehehe, ale tak wyszło, że niedzielę spędziliśmy razem :) …nie wiem czy Łukasz taki stęskniony za Ciotką, ale jakoś lubi spędzać czas ze mną i Sebastianem, a to dla mnie ważne :) .
Taa Sebastian w niedzielę poznał tyle osób z mojego towarzystwa i Anię , Tomka, Wojtka, Dogiego – polubiłam Go na tym wyjeździe, dobry z Niego człowiek :) , Agnieszkę, Mateusza… :P
A w przyszłym tygodniu wybieramy się we trójkę nad jezioro : Sebastian, Lukasz i ja :) …odwiedzimy Rutkowskich, Gawlikowskich i Sobotków :) . Sebastian obiecał, że nauczy mnie pływać :) …zobaczymy :) …mam nadzieję, ze za bardzo nie będzie mnie łaskotał w wodzie :) , bo nici z nauki pływania :D :D :D
Wiecie, co…. to był cudowny urlop w moim życiu… dzięki kochanym osobom…i może pogody nie było pięknej, ale nie przeszkodziło mi to praktycznie w niczym :) …tak, jak Róża napisała – pogoda ducha jest ważna :)
Dziękuję Wszystkim za mile spędzony czas, bo to była praca zespołowa WSZYSTKICH, których kocham, lubię, szanuję :)



06
24

No już chyba wszyscy wiedzą :) , bo jak Mama wie, tzn. że wszyscy wiedzą :) :) .W moim życiu pojawił się Sebastian :) , który czyta też bloga :D , zwany przez niektórych różnorako :) , najlepsze jednak połączenie dla mnie to Motyl Emanuel i Makowa Panienka :D .
Kajaki i odwiedzinki Rodzinki za mną :) .
Tak byłam po obronie z Piotrem u Elci (mojej Siostry)w Siedlcach , miło spędziliśmy czas po obronie… w Boże Ciało rano do kościółka, a później kajaki. Tam to się działo, ja ciągle z Danielem w krzakach, a Marcin z Karolem przeżyli przytapianie, a szczególnie Marcin, bo Karol Go mocno przytopił, ale Mój Szwagierek Sławek niczym konik morski po cichutku wyszedł z kajaka i ruszył chłopakom na pomoc…oj, działo się na kajakach… najlepsze towarzystwo to miała Magda G., bo była w kajaku z Ańdźką i Sławkiem, a naszą ostoją spokoju był Piotr z Elcią… hmmm…te ognisko na postoju…obrotność Piotra w pieczeniu, zorganizowaniu ogniska – byłam pod wrażeniem i ten chłopak naprawdę nie myśli tylko o sobie :) . Później trochę spokoju i w niedzielę odwiedziny Cioci Helci w Warszawie. Pojechaliśmy w piątkę Marcin , Mama, Ańdźka, Sławek i ja :) i miało być chwilkę, a posiedzieliśmy :) .Następny wyjazd, ale już we dwie to wyjazd w poniedziałek z rana po piątej do Rybnika…taaa jaka radość odwiedzić Artura w Jego domku :) ,napić się z nim kawki i zjeść ciacho :) , zobaczyć pałac. Mama była pod wrażeniem miejsca i Artura….hehehehe , ale wieku Artura nie umiała obstawić :P . Bardzo dziękuję za miło spędzony czas :D . Później siódme poty w Gliwicach i dojazd do Rybnika. Jakoś nie umiałam znaleźć wjazdu do Cioci Wandy bloku. Ciocia wyszła po nas….i tam tak miło spędziłyśmy czas z Rodzinką, w środę około 9 rano wyjazd do Lubania Śląskiego, a co jechałam A-4 – nie jest płatna . A w Lubaniu tak, jak dawniej z Wujkiem poszłam kosić trawę dla kóz, koniczynę, zbierałyśmy truskawki z Ciocią na pyszne koktajle…byłyśmy na grobie Cioci i Wujka Kamińskich …. w piątek około 10:00 wyjazd do Murawanej Gośliny …. a tam to się działo…korek w Bolesławcu i Kościanie , i Poznaniu i nerwówka, bo w Poznaniu są bardzo rozbudowane ronda….ale już się oswoiłam. Wieczorem przyjazd do Cioci do Pierzchna …w Pierzchnie i pogoda dopisała…w Lubaniu też :) . W sobotę rano z Ewą (żoną mojego Brata Ciotecznego) pojechałyśmy do Poznania odebrać Sebastiana…. taaa Mój Armando przyjechał do mnie….pochodziliśmy po Poznaniu i widzieliśmy trykanie koziołków :) :) :) , później wspólny obiad w Pierzchnie, po południu wyjazd do Kórnika na groby i na Mszę Św. W niedzielę wyjazd do Królikowa na groby Dziadków i tam napracowaliśmy się we czwórkę . Po raz pierwszy byłam na grobach Dziadków. Potem na obiad na Podbiel – po raz pierwszy widziałam na oczy Ciocię Marysię i Wujka Adama . Nocka i trochę dnia jeszcze w Pierzchnie i powrót do domku w poniedziałek około 13:00 …noc w Węgrowie. Szybkie zakupy, mycie Micry wspólny obiadek….i powrót do Gdańska . Dojechaliśmy z Sebastianem około 22:30 . I co najciekawsze Sebastian poznał całe moje Rodzeństwo hehehehe :D , ale imion nie pamięta…no może dziewczyn zapamiętał…z chłopakami jest gorzej :D . Taaa, a teraz walczę ze wspomnieniami …tyle wrażeń… i powitanie Łukasza w Gdańsku…. :D chyba się za mną stęsknił :D :D :D
Dobra trzeba się pakować…jutro wyjazd na rajdzik rowerowy :) – zamki Pomorza :) .



06
09

No cóż próbuję się jakoś spakować… nie jest łatwo, bo książeczki, jak zwykle szukam :P …. zakupy zrobione, sprawy pozałatwiane…. hmmm to będzie nowe wyzwanie ten urlop :D pod wieloma względami :)
Dzisiaj tyyyyle spraw miałam do załatwienia….ale jeszcze mam trochę czasu :)
Opryszczki ze zmęczenia się wyleczą :P i w ogóle trochę zwolnię obroty :)
Do usłyszenia …do przeczytania…może odezwę się z Węgrowa :)
Hehehehe , moja Siostra dzwoniła, że przyszły Szangier :D całuśny :) hehehe mnie na pewno całować nie będzie, jak zobaczy trzy opryszczki :D :D …jaaaaaa to już w czwartek nasz rodzinny spływ :) ….deski do pływania nie biorę, mam mnóstwo motyli hehehehe :) będą mnie niosły na wodzie :)
Zamawiam u Tego na Górze ładną pogodę :D



06
03

Taa aż tak długo nie pisałam …. wróciłam w nocy z pracy około 3 … Kaktusik usunęłam Twój komentarz zamiast spamu…przepraszam mocno mocno :) …wiem, że mi wybaczysz :)
Będę drugi raz świadkową :) …hehehehe zgodnie z Mamy powiedzeniem to już ostatnie świadkowanie, bo 3 razy świadkuje ten, sam nie ślubuje :P :P :P … tak u Ani i Tomka 22.08 :)
A jutro szkolenie hmmm…. z Polmosu Lublin :D …. mam nadzieję, że mój osobisty szofer od Micry mnie zawiezie i odbierze :D …zaczyna się o 17:00 a kończy o 24:00, a ja mam w piątek na 5:00 rano do pracy, ale tak może do 22:00 uda mi się wytrzymać…:P
Mateusz jak uda Ci się przywrócić ten komentarz to spróbuj, proszę…. :)
W piątek Łukasz jedzie na obóz…a ja już w środę rano do Węgrowa… ja jak ten czas leci :) , w końcu poznam przyszłego Szwagra :D …. trochę buro dziś na zewnątrz i pada, a mój parasol na Hallera, ale przeżyjemy :)
Pozdrowienia dla Wszystkich, ale szczególnie dla Moniki :)



05
26

Monika , chcę żebyś wiedziała, że żyję :) ..napisz proszę, co u Ciebie… nie wyprowadzam się z moreny… tryb oszczędnościowy włączony …zbieram na mieszkanie :) …chociaż trochę chcę nazbierać…
Pozdrowienia dla Wszystkich :)
Kaktusik u mnie ok wszystko, po prostu jakoś ten czas leci…. byłam z Łukaszem na rowerach po tej drugiej stronie ulicy, jak się zjeżdża z Moreny, nie po te, co Matemblewo…jak tam ładnie i można się zapatrzeć na sarenkę :D :D
Wszystkim Mamom najlepszości i tej na Górze też :)



05
14

Kaktus zaczyna wierzyć w moje umiejętności pływackie :) , co skończy się paniką, jak pamiętne grzmoty w Sobieszewie – Agnieszka, Mamuśka z Torunia :) i Mateusz dobrze pewnie pamiętają :D …. ja się nie piszę na przepłynięcie całego jezioro w tą i nazad :D :D , ale nie ukrywam, że rozbawiło mnie to w tej mojej dzisiejszej monotonii :D , mało tego jak już Kaktus uda mi Ci się mnie namówić na pływanie na grzebiecie, bo tylko takie wchodzi w grę , to wzmacniaj kondycję, bo jak się przytopię to gwarantowane, że jak się Ciebie uczepię to jak małpka i dopiero , jak poczuję brzeg to ochłonę :) :) …. w moje opanowanie w wodzie to nie wierz :D
Pożyjemy, zobaczymy…na urlop strój do kąpania oczywiście wezmę, deskę do pływania także… i mam nadzieję dobry humor :)
Zapomniałam napisać, ze wczoraj to dzik mnie w lesie wystraszył…ale co zrobić…jak ich tyle się kręci koło domów, żarcia szukają…
Jutro dzień wolny i też jadę na basen…wiecie ile śmiechu ostatnio było na basenie. Dorota (instruktorka) nie wierzy mi, że się przytapiam,bo już nie krzyczę na cały basen :D . Taaa…ale to jest gorsze w skutkach przytapianie :) , bo prawdziwe :D



05
13

Pozałatwiałam to, co było konieczne… pojechałam sobie do Cioci, a Cioci sąsiadka zrywała konwalie dla Cioci …bardzo lubię konwalie…i tak zaczęła sobie mówić pod nosem kwiatki dla Agatki, a nie wiedziała, że ma przed sobą prawdziwą Agatkę :D i tak o to sąsiadeczka narwała mi kwiatków :) i mi tak pachnie w domku, że ho ho :D ..Tak bardzo lubię zapach konwalii i fiołków…przypominają mi się lata dzieciństwa :) i to jak …hmmm…
Dobra przebieram się i trochę na rowerek, i później trochę na basen…



05
12

Moja Siostra to już stara :P , 40 lat minęło jak jeden dzień :) … najlepszości, a że Szwagier wczoraj miał urodzinki też warto wspomnieć :D
Pracowało mi się ciężko…spać, spać i jeszcze raz spać mi się chciało… ale jaki miły akcent po 21:00….Łukasz zadzwonił czy około 21:00 będę zjeżdżała z pracy do domu, bo On został 14 godzin w pracy …mogłam zjechać i Go zwieść, bo to po drodze :D …niespodzianka Łukasz biegł do samochodu z kolegą z pracy…juz wsiadł kolega i do mnie z tekstem , ja myślałem, że Łukasz ma starą ciotkę :D :D , ale się uśmiałam…a później się zapytał czy ma mówić na pani czy na ty do mnie :D . Jutro |Łukasz ma obczaić, na ile lat w oczach Domiana wyglądam :P … miałam wesoły samochodzik :D … a druga sprawa to się ucieszył Łukasz, że chleb kupiłam i szybko obiad Mu odgrzałam :D …hmmm, gdzie On lepszą Ciotkę znajdzie :D ….jak chodził i przeżywał, że skąd wiedziałam, żeby chleb kupić ( zawsze sobie sam kupuje, bo ja prawie chleba nie jem) …tak w ogóle to jutro kupię i zamrożę Mamy sposobem, bo znając życie to jeszcze nie raz się przyda :D …. nie mam sumienia, jak po tylu godzinach pracy miałby być głodny…bo szczupaczek ten mój Siostrzeniec :D …ale też ma już sposób na mnie :) …Jego uśmiech dzisiejszy to coś bardzo miłego :) …taaa…. i jak zacznie śpiewać “Lubię jej farbowane rzęsy…” to zawsze mi humor poprawi :P , a dlaczego??? hmmm ten Jego głos… Artur to będzie wiedział “Africa” Ci studenci co śpiewają…. jeden to Czerwiński to nie o tego mi chodzi …ten drugi co z Nim śpiewa….:D :D nie ma bata, zawsze się uśmiechnę…tak, jak Artur powie coś o swojej baszcie albo Mateusz (puento nowo :) ) …życie i tym miłym akcentem spadam z netu :)



05
09

Taaaaaa koncert REWELACJA , REWELACJA :)
Ale od początku do Joli pojechałam za wcześnie :) i bez problemu dojechałam :D . wyjechałyśmy po 17:00, byłyśmy za wcześnie, ale miałyśmy dobrą miejscówkę na parkingu :D , na początku źle usiadłyśmy….oj, bo te sektory, miejsca przy scenie :D . Miałyśmy sektor C, czwarty rząd …prosto w oczka Turnaua :) ….hehehe było widać tę część, co nie przykrywał instrument :D . Turnau to Gościu z takim poczuciem humoru, jakie lubię :D …siedziałam na początku sztywno z buchą od ucha do ucha, a serce waliło, jak szalone….a jak Grześ zaśpiewał z dedykacją dla ludzi z Pomorza “Znów wędrujemy ciepłym krajem” to myślałam, że łza mi poleci…mam słabość do tej piosenki…po prostu… :) polowałam trochę na fotkę, żeby Grzegorzowi zrobić, ale szybko mi uciekał z kadru :( coś tam się wybierze – Jola wzięła swój aparat :D i na zmianę próbowałyśmy coś uchwycić :D , z mojego aparatu zdjęcia nie zgrane, a pamięć full :D .
Było tak wesoło…i lirycznie, i skocznie, i gwiżdżąco (cichoszę gwizdaliśmy – chodzi mi o publiczność) :D …owacje na stojąco…dowcip Gwiazdy wieczoru, Jego głos, Jego gra …hmmm….zespół :) (gitary, perkusja, akordeon i coś jeszcze :) – Artur trochę tych dodatków było :) :)
To było około dwóch godzin niezapomnianych chwil :D . Naprawdę WARTO było :D :D
A na koniec…toaletka…ociąganie wyjścia…już z Jolą siedziałyśmy w samochodzie. Jola cały czas mówiła, że czekamy, aż Grzegorz wyjdzie :) , wątpiłam w to, że spełni się moje drugie marzenie – taaaki najprawdziwszy autograf :D :D :D …Jola wyczaiła wyjście boczne i stojących ludzi, ja poznałam kolegę Grzegorza – bo na koncercie Grzegorz go wskazał i byłam prawie pewna, że gdzieś tam jest Turnau …zapytałam Joli czy byśmy tam nie podeszły .. :) Jola chętna była…..spytałyśmy kulturalnie perkusisty czy Pan Grzegorz mógłby nam podpisać płytki…zaprowadził nas do Grzesia :D …ja już kolana to miałam miękkie…Grzegorz rozmawiał z kimś…a my czekałyśmy (jako JEDYNE :) ) na autograf :D …a Grześ na nas spoglądał….a później zapytałyśmy się czy możemy sobie z Nim zrobić zdjęcie…najpierw ja Joli z Grzesiem, później Jola mi z Grzesiem…ale jak mnie przytulił do siebie :D :D :D … jaki on przystojny z bliska :D …z daleka tak nie wygląda :D :D , ale mi się trzęsły nogi i ręce z wrażenia…podziękowałyśmy, uścisnęłyśmy dłoń… i w długą, dobrze, że się nie wywaliłam w tych obcasach :P , bo byłby wstyd…Jola bała się, że zemdleję z wrażenia….:P ja nie taka pierwsza do mdlenia :P , prędzej nogi mi się trzęsą :D
Czy czujecie trochę tego, co ja czułam???? Czy Wy czujecie to???? Moje marzenie sie spełniło…Grzegorz napisał na płycie Agacie Grzegorz Turnau, a zdjęcie to nagroda za taaaaki długi czas czekania na to by Go spotkać na żywo :D :D :D
Arturze, dziękuję za wskazówki, jak mam się ubrać do Filharmonii :D .
Joli dziękuję za to, ze mi towarzyszyła i nie odpuściła z tym autografem i zdjęciami… :D
I w ogóle ten wieczór na dłuuugo zapadnie w mojej pamięci… :)
Najlepsze było to, jak Grzegorz powiedział, że ciągle w tym samym ubraniu, ten sam instrument…to zmienił okulary, żeby trochę było inaczej :P , a jak poszłyśmy po autograf to był w innym wdzianku :) …lubi zwiewne ciuszki :) … i odwracał się do publiczności, do której siedział tyłem…kulturka… i zażartował , że Jego koncert nie ma nic wspólnego z obchodami wydarzeń związanymi z Gdańskiem przeniesionymi do Krakowa :P :P :P …i trochę w pewnym momencie załamał Mu się głos na słowie “księgach” i to było takie urocze….bo czuło się, że jest się na koncercie…że wszystko jest na żywo, takie prawdziwe…takie naturalne :P :) och, ach…. wystarczy :) , teraz sobie słucham płytki :D
Mam, mam , mam ZDJĘCIE i AUTOGRAF :)